Świat filmu a rzeczywistość

„Grać rolę Jamesa Bonda a być 007 stanowi wielką różnicę. Dzisiaj naszymi bohaterami są aktorzy a nie prawdziwi bohaterowie. Czas stać się Napoleonem a nie odgrywać rolę Napoleona.” Marian Rassek

Niestety wciąż przyglądamy się innym zamiast zacząć od siebie. Oczywiście potrzebujemy wzorów do naśladowania, ale postępy ma robić każdy z nas. Bardzo wygodnie jest być obserwatorem i nie brać odpowiedzialność za swoje życie w 100%. Płacenie swoich rachunków, regularne sprzątanie mieszkania (nie wszyscy tak robią), uczestnictwo w nabożeństwach kościoła jest czymś bardzo dobrym – nie jest jednak kwintesencją naszego życia na tej ziemi. Mamy wypełnić całą wolę Bożą w czasie naszej pielgrzymki. 

Nie powinniśmy udawać przed Bogiem i ludźmi. Jednakże moda pozostaje modą. Skoro patrzymy na filmy – aktorów, którzy odgrywają swoje role – zaczynamy wcielać się w role, które nam inni przypisują. Nie mamy odgrywać roli dobrej matki, lecz mamy taką być – taką się stawać. 

Jak więc odróżnić fałsz od prawdy? Prawdziwy Ty przyzna się do błędu jaki popełnił, natomiast aktor nie. Aktor odgrywa swoją rolę aż do końca, nie będąc otwartym na zmiany czy korektę. Aktor już z góry ustalił sobie jak będzie żył i postępował i nikt nie będzie mu mówił, że jest „odklejony od rzeczywistości”. Prawdą jest, że mamy myśleć o tym, co w górze a nie o tym, co na ziemi. W tym wersecie chodzi jednak o odkrycie woli Bożej dla naszego życia a nie o bycie nieodpowiedzialnym, bez serca względem innych ludzi, czy skąpym, choć oficjalnie udającym szczodrego. 

Aktorzy w filmach grają różne (również pozytywne) role, ale wiemy, że ich życie wygląda inaczej niż pisane scenariusze. Rola aktora zobowiązuje, lecz ma się to nijak do realiów. Aktor nie może być elastyczny, lecz musi być uparty i powinien realizować scenariusz. Aktor nie musi słuchać rad innych – przeczytał przecież swój tekst, który zna na pamięć. Aktor chce ostatecznie (wymusza to show biznes), by go podziwiano. On staje się legendą i wierzy w swoją legendę. „Chrześcijanin aktor” nie zrobi niczego, co mówi mu reżyser (lider), ponieważ odegrał już kilka ról i odniósł sukces, co oznacza, że nie potrzebuje niczyjej pomocy. Aktor zazwyczaj jest samotnikiem, odludkiem. Najczęściej nie ma przyjaciół. Broń nas Panie Boże przed takim pełnym aktorstwa chrześcijaństwem.

„Nie podporządkowujcie się już wzorcom tego wieku (aktorstwo – faryzeuszostwo). Niech was przeobraża nowy sposób myślenia, abyście potrafili rozpoznać, co jest wolą Bożą, co jest dobre, przyjemne i doskonałe.” (Rz.12,2)

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *