Hinduski posłaniec Jezusa

„Niektórzy z potężnych i niezwykłych pionierów tego stulecia żyli w odległych zakątkach świata. Jeśli się nie podróżowało, nie można było się o nich dowiedzieć. Na przykład pewien Hindus o imieniu Lam Jeevaratnam był człowiekiem niezwykłym – jednym z najbardziej wyjątkowych ludzi, jakich spotkałem na całym świecie.

Jeevaratnam porzucił wszystko, co miało ziemską wartość, i zaczął głosić Ewangelię, której towarzyszyły znaki i cuda. Wyjechał do Anglii, aby zarabiać pieniądze jako artystyczny wykonawca, lecz Boże plany zwyciężyły. Został zbawiony podczas nabożeństwa pod gołym niebem w Leeds, a następnie uczęszczał do szkoły biblijnej Howarda Cartera, gdzie został ochrzczony w Duchu Świętym.

Na zgromadzeniach Jeevaratnama niemi zaczynali mówić, uszy głuchych się otwierały, chromi chodzili, silne wewnętrzne bóle znikały, a niewidomi odzyskiwali wzrok. Na jego spotkaniach było oczywiste, że Jezus ma wszelką władzę nad nieprzyjacielem i że tę samą władzę przekazał wierzącym.

Jeevaratnam posiadał niezwykły dar rozeznania obecności mocy demonicznych oraz wiedzę, jak sobie z nimi radzić. W Indiach często nazywano go „Lam, pogromca diabłów”, ponieważ trwał w swoim powołaniu, którym było potężne przesłanie uwolnienia: że Chrystus jest odpowiedzią na ludzkie potrzeby.

Panował nad demonami w bardzo zdecydowany sposób, tak że każdy mógł dostrzec, iż nie było w nim strachu — demony uciekały przed nim.

W ciągu swojego życia nauczał i przemawiał również w Anglii, lecz jego największe dzieło miało miejsce w wioskach Indii. W Indiach jest więcej wiosek niż gdziekolwiek indziej na świecie, z wyjątkiem Chin. Ludzie uprawiają tam własną żywność, żyją prostym życiem i umierają nieznani światu, w którym żyją zachodni chrześcijanie — i często nawet nieświadomi jego istnienia.

Musiał nieustannie przemieszczać się z jednej wioski do drugiej — mówimy tu być może o setkach tysięcy wiosek — aby unikać hinduskich urzędników, którzy chcieli go zabić.

Jestem pewien, że wyglądaliśmy jak dwie zabawne „kaczki”, idąc razem ulicą lub wchodząc do niektórych kościołów, gdzie wspólnie usługiwaliśmy — on z brodą, w długich indyjskich szatach, a ja ubrany jak młody Anglik.

Jeevaratnam przeprowadził kiedyś potężne przebudzenie w mieście Poona. Zgromadzenia odbywały się na świeżym powietrzu, aby pomieścić tłumy ludzi. Przybywali ludzie z wielu sekt i wyznań — od hinduistów po muzułmanów, braminów, niedotykalnych, Parsów, Żydów, Sikhów, Pasztunów, rzymskich katolików, by wymienić tylko niektórych. Bogaci i biedni, z wysokich i niskich kast, siedzieli razem, słuchając pełnej zielonoświątkowej Ewangelii głoszonej przez brata Jeevaratnama.

Siostry misyjne oraz młodzi indyjscy mężczyźni i kobiety pomagali utrzymywać porządek wśród tłumów chorych, którzy przychodzili po modlitwę. Podobnie jak w dniach ziemskiej służby Jezusa, ludzie wspinali się na okoliczne mury, patrzyli z balkonów domów oraz z gałęzi drzew. Być może tysiące ludzi usłyszało Ewangelię głoszoną przez brata Jeevaratnama.”

Autor: Lester Sumrall

Udostępnij:

powered by Advanced iFrame

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *